optiofin.pl

Kredyty frankowe: Unieważnić umowę i odzyskać pieniądze? Sprawdź!

Adrian Ziółkowski

Adrian Ziółkowski

31 sierpnia 2025

Kredyty frankowe: Unieważnić umowę i odzyskać pieniądze? Sprawdź!

Spis treści

Ten artykuł szczegółowo wyjaśnia problem kredytów we frankach szwajcarskich w Polsce, omawiając jego genezę, kluczowe orzeczenia sądowe oraz dostępne rozwiązania. Dowiesz się, jak unieważnić umowę, odfrankowić kredyt lub zawrzeć ugodę z bankiem, aby skutecznie rozwiązać swój problem finansowy.

Kredyty frankowe: jak unieważnić umowę i odzyskać pieniądze od banku?

  • Problem kredytów we frankach szwajcarskich (CHF) narodził się w latach 2004-2011, kiedy banki masowo oferowały tanie kredyty hipoteczne powiązane z kursem franka.
  • Gwałtowny wzrost kursu CHF po 2015 roku oraz obecność niedozwolonych klauzul umownych (abuzywnych), pozwalających bankom na jednostronne ustalanie kursów wymiany, doprowadziły do drastycznego wzrostu rat i zadłużenia.
  • Kluczowe orzeczenia TSUE i Sądu Najwyższego potwierdziły, że klauzule abuzywne są nieważne, a umowy kredytowe najczęściej powinny być unieważnione w całości.
  • Bankom nie przysługuje wynagrodzenie za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy, co jest niezwykle korzystne dla kredytobiorców.
  • Istnieją trzy główne drogi rozwiązania problemu: unieważnienie umowy (najkorzystniejsze), odfrankowienie kredytu oraz ugoda z bankiem (zazwyczaj mniej opłacalna).
  • Obecnie frankowicze wygrywają 98-99% spraw sądowych, a nawet osoby, które spłaciły już kredyt, mogą skutecznie dochodzić roszczeń.

Kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, zarówno indeksowane, jak i denominowane, były prawdziwym hitem na polskim rynku bankowym w latach 2004-2011. Pamiętam, jak wielu moich znajomych i klientów kusiło się na nie, widząc w nich szansę na niższe raty i szybszą spłatę zobowiązania. Główną przyczyną ich popularności było niższe oprocentowanie, oparte na stawce LIBOR CHF, która w tamtym czasie była znacznie niższa niż WIBOR dla kredytów złotówkowych. Banki aktywnie promowały te produkty, często przedstawiając je jako bezpieczną i stabilną alternatywę.

Mechanizm działania tych kredytów był z pozoru prosty, ale w praktyce niósł ze sobą ogromne ryzyko. W przypadku kredytów indeksowanych, kwota kredytu była wyrażona w złotówkach, ale jej wysokość była przeliczana na franki szwajcarskie według kursu banku w dniu uruchomienia. Spłata rat odbywała się w złotówkach, ale ich wysokość była każdorazowo przeliczana z franków według bieżącego kursu sprzedaży CHF. Kredyty denominowane natomiast, od samego początku były wyrażone we frankach szwajcarskich, a bank wypłacał ich równowartość w złotówkach. Zarówno raty, jak i saldo zadłużenia były przeliczane na franki. W obu typach kredytów kluczowe było powiązanie z kursem franka szwajcarskiego, co narażało kredytobiorców na ryzyko walutowe, o którym, jak się później okazało, banki nie informowały w wystarczający sposób.

Punktem zwrotnym, który obnażył całą skalę problemu, był tak zwany "czarny czwartek" w styczniu 2015 roku. Szwajcarski Bank Narodowy niespodziewanie uwolnił kurs franka, co spowodowało jego gwałtowny wzrost względem złotego z około 3,5 zł do ponad 5 zł w ciągu jednego dnia. To wydarzenie miało katastrofalne skutki dla frankowiczów. Raty kredytów wzrosły drastycznie, często o kilkadziesiąt procent, a saldo zadłużenia, przeliczone na złotówki, nierzadko przewyższało wartość nieruchomości, na którą kredyt był zaciągnięty. Ludzie znaleźli się w pułapce, spłacając coraz więcej, a ich dług zamiast maleć, rósł.

klauzule abuzywne kredyt frankowy

"Grzech pierworodny" banków: analiza klauzul abuzywnych

Sednem problemu kredytów frankowych, który doprowadził do tysięcy spraw sądowych, są niedozwolone postanowienia umowne, potocznie nazywane klauzulami abuzywnymi. W kontekście umów frankowych, klauzule te dotyczyły przede wszystkim mechanizmów przeliczeniowych. Banki, w sposób jednostronny i często niejasny, przyznawały sobie prawo do ustalania kursu kupna/sprzedaży franka szwajcarskiego w swoich wewnętrznych tabelach. To właśnie ta swoboda w kształtowaniu kursów wymiany, bez żadnych obiektywnych kryteriów, była rażącym naruszeniem interesów konsumentów i stanowiła podstawę do uznania tych klauzul za nieważne.

Banki wykorzystywały własne tabele kursowe do przeliczania zarówno kwoty kredytu na franki przy jego uruchomieniu, jak i każdej kolejnej raty. Oznaczało to, że miały pełną kontrolę nad wysokością długu kredytobiorców. Mogły manipulować kursami, aby zwiększać swoje zyski kosztem klientów. Ta jednostronność i brak transparentności w ustalaniu kursów były kluczowym elementem, który sądy, w tym Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, uznały za sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający równowagę stron umowy.

Co więcej, banki często nie przekazywały kredytobiorcom rzetelnej i pełnej informacji o ryzyku walutowym. Wielu frankowiczów, z którymi rozmawiałem, wspominało, że byli zapewniani o stabilności franka lub o tym, że ryzyko jest minimalne. Brak odpowiedniego pouczenia o potencjalnych konsekwencjach wahań kursu walutowego, zwłaszcza w sytuacji, gdy kredytobiorcy nie mieli wpływu na kursy stosowane przez bank, to kolejny "grzech pierworodny", który znacząco osłabił pozycję banków w sporach sądowych.

Trzy drogi do wolności od kredytu frankowego: która jest dla Ciebie najlepsza?

Dla każdego frankowicza, który czuje się uwięziony w pułapce kredytu, istnieją trzy główne ścieżki działania. Moje doświadczenie pokazuje, że wybór tej właściwej zależy od indywidualnej sytuacji, ale jedna z nich zdecydowanie wyróżnia się pod względem korzyści.

Pierwszą i moim zdaniem najkorzystniejszą drogą jest unieważnienie umowy. W tym scenariuszu umowa kredytowa jest traktowana tak, jakby nigdy nie została zawarta. Oznacza to, że strony muszą zwrócić sobie wzajemne świadczenia. Kredytobiorca oddaje bankowi kwotę kapitału, którą otrzymał w złotówkach, a bank zwraca wszystkie wpłacone przez kredytobiorcę raty, prowizje i opłaty. W praktyce, jeśli suma wpłaconych rat przewyższa kapitał, to bank zwraca kredytobiorcy nadwyżkę. Co więcej, po prawomocnym wyroku unieważniającym umowę, hipoteka obciążająca nieruchomość zostaje wykreślona, a kredytobiorca staje się wolny od zobowiązania. To rozwiązanie daje największe korzyści finansowe i całkowicie rozwiązuje problem.

Alternatywą jest odfrankowienie umowy. W tym przypadku z umowy usuwa się jedynie klauzule przeliczeniowe, które zostały uznane za abuzywne. Umowa pozostaje w mocy, ale jest traktowana tak, jakby od początku była kredytem złotówkowym, oprocentowanym według stawki LIBOR (obecnie SARON). Skutkuje to zwrotem nadpłaconych rat i znacznym obniżeniem salda zadłużenia, ponieważ kredyt jest przeliczany na złotówki po kursie z dnia jego uruchomienia. Choć jest to korzystne rozwiązanie, to jednak rzadziej stosowane niż unieważnienie, ponieważ sądy coraz częściej skłaniają się ku całkowitej nieważności umowy, uznając, że bez abuzywnych klauzul umowa nie może dalej funkcjonować.

Trzecią opcją jest ugoda z bankiem. Jest to kompromisowe rozwiązanie, które może być zawarte pozasądowo lub w toku postępowania sądowego. Najczęściej polega ono na przeliczeniu kredytu na złotówki, tak jakby od początku był kredytem w PLN opartym o stawkę WIBOR, z częściową redukcją salda. Banki aktywnie proponują ugody, ponieważ jest to dla nich sposób na uniknięcie kosztownych i długotrwałych procesów sądowych. Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że ugody są zazwyczaj mniej korzystne finansowo dla kredytobiorców niż wyrok unieważniający umowę. Banki, choć zawarły już ponad 150 tysięcy ugód, nadal dążą do minimalizacji własnych strat, co często oznacza, że kredytobiorca nie odzyskuje wszystkich należnych mu środków. Zawsze radzę dokładnie przeanalizować propozycję ugody i porównać ją z potencjalnymi korzyściami z procesu sądowego.

Unieważnienie umowy krok po kroku: jak w praktyce wygląda rozliczenie z bankiem?

Kiedy mówimy o unieważnieniu umowy kredytowej, kluczowe jest zrozumienie tak zwanej teorii dwóch kondykcji. To właśnie ona sprawia, że unieważnienie jest tak korzystne dla kredytobiorców. W skrócie, oznacza to, że każda ze stron (bank i kredytobiorca) zwraca drugiej stronie swoje świadczenie niezależnie, bez potrącania. Kredytobiorca zwraca bankowi otrzymany kapitał w złotówkach, a bank zwraca kredytobiorcy wszystkie wpłacone raty, prowizje i opłaty. Nie ma tu mowy o wzajemnym potrącaniu, co jest niezwykle ważne, ponieważ pozwala to kredytobiorcy odzyskać całość nadpłaconych środków.

Aby to lepiej zobrazować, posłużmy się hipotetycznym przykładem liczbowym. Załóżmy, że kredytobiorca zaciągnął kredyt na 300 000 PLN. Przez lata spłacił bankowi łącznie 450 000 PLN w ratach, odsetkach i prowizjach. Po unieważnieniu umowy, kredytobiorca musi zwrócić bankowi kapitał, czyli 300 000 PLN. Bank natomiast musi zwrócić kredytobiorcy wszystkie wpłacone 450 000 PLN. Ostatecznie, bank będzie musiał wypłacić kredytobiorcy nadwyżkę w wysokości 150 000 PLN (450 000 PLN - 300 000 PLN). Dodatkowo, do tej kwoty dochodzą odsetki ustawowe za opóźnienie, liczone od dnia wezwania banku do zapłaty. To pokazuje, jak znaczące korzyści finansowe można uzyskać.

Co dzieje się z hipoteką po wygranym procesie unieważniającym umowę? To proste hipoteka zostaje wykreślona. Po uprawomocnieniu się wyroku sądowego, który stwierdza nieważność umowy, bank traci podstawę prawną do posiadania hipoteki na nieruchomości. Kredytobiorca składa wniosek do sądu wieczystoksięgowego o wykreślenie wpisu hipotecznego. A co z wpisami w BIK? Po uregulowaniu sytuacji z bankiem, czyli po rozliczeniu się z kapitału i otrzymaniu zwrotu nadpłaty, wpisy w BIK stają się pozytywne, a kredytobiorca odzyskuje pełną zdolność kredytową.

Jedno z najczęściej zadawanych pytań brzmi: czy bank może pozwać kredytobiorcę o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału? To było przez długi czas przedmiotem sporów, ale przełomowy wyrok TSUE (C-520/21) z czerwca 2023 roku rozwiał wszelkie wątpliwości. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jednoznacznie stwierdził, że bankom takie wynagrodzenie nie przysługuje. Jest to niezwykle ważna decyzja, która chroni frankowiczów przed dodatkowymi roszczeniami ze strony banków. TSUE uznało, że przyznanie bankom prawa do takiego wynagrodzenia byłoby sprzeczne z celem dyrektywy 93/13/EWG o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich, która ma na celu odstraszanie przedsiębiorców od stosowania abuzywnych klauzul. Jak stwierdził Trybunał:

Artykuł 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej przepisów krajowych, zgodnie z którą konsument, którego umowa kredytu hipotecznego zawarta z bankiem zawiera nieuczciwe warunki w rozumieniu tej dyrektywy, może dochodzić od tego banku roszczeń wykraczających poza zwrot spłaconych rat i kosztów związanych z zawarciem umowy, natomiast bankowi nie przysługuje prawo do żądania od konsumenta rekompensaty wykraczającej poza zwrot kapitału kredytu i odsetek ustawowych za opóźnienie.

To orzeczenie to ogromne zwycięstwo dla frankowiczów i definitywnie zamyka bankom drogę do dochodzenia roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału.

wyroki TSUE kredyty frankowe

Sytuacja prawna frankowiczów: dlaczego teraz jest najlepszy moment na działanie?

Obecnie linia orzecznicza sądów w Polsce w sprawach frankowych jest już jednolita i stabilna. Po latach niepewności i różnorodnych wyroków, dzięki kolejnym orzeczeniom TSUE i Sądu Najwyższego, sądy powszechne mają jasne wytyczne. To przekłada się na niezwykle wysoki odsetek spraw wygrywanych przez frankowiczów, który sięga 98-99%. Co więcej, unieważnienie umowy jest najczęstszym rozstrzygnięciem, co potwierdza, że sądy konsekwentnie uznają abuzywność klauzul frankowych.

To, co jest szczególnie ważne dla wielu osób, to fakt, że nawet osoby, które już spłaciły swój kredyt frankowy, nadal mogą pozwać bank w celu odzyskania nadpłaconych środków. Wiele osób myśli, że po spłacie kredytu nie ma już szans na dochodzenie roszczeń, ale to nieprawda. Jeśli umowa zawierała klauzule abuzywne, bank nadal jest zobowiązany do zwrotu nienależnie pobranych kwot, a także odsetek ustawowych za opóźnienie.

Kwestia przedawnienia roszczeń jest często źródłem niepokoju, ale warto ją jasno wyjaśnić. Jeśli chodzi o roszczenia banku o zwrot kapitału, bieg przedawnienia rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy kredytobiorca zakwestionuje umowę. To oznacza, że bank nie może nagle zażądać zwrotu kapitału po wielu latach, jeśli kredytobiorca nie podjął wcześniej żadnych działań. Natomiast roszczenia kredytobiorcy o zwrot nadpłaconych rat przedawniają się zazwyczaj po 6 latach od daty spłaty każdej raty. Jednak w przypadku spraw frankowych, ze względu na status konsumenta i specyfikę abuzywnych klauzul, bieg przedawnienia może być liczony od momentu, gdy konsument dowiedział się o abuzywności klauzul lub od daty spłaty ostatniej raty. To podkreśla pilność działania im szybciej złożymy pozew, tym większe szanse na odzyskanie wszystkich należnych nam środków.

Jak przygotować się do walki z bankiem? Praktyczny poradnik

Decyzja o pozwaniu banku to poważny krok, ale z odpowiednim przygotowaniem i wsparciem, szanse na sukces są bardzo wysokie. Oto praktyczne wskazówki, jak się do tego zabrać:

  1. Analiza umowy: Pierwszym i najważniejszym krokiem jest znalezienie specjalisty najlepiej kancelarii prawnej, która specjalizuje się w sprawach frankowych. Wiele kancelarii oferuje bezpłatną lub symboliczną płatną analizę umowy kredytowej. Taka analiza pozwoli ocenić, czy w Twojej umowie znajdują się klauzule abuzywne i jakie są realne szanse na wygraną w sądzie. To podstawa do podjęcia dalszych działań.

  2. Kompletowanie dokumentacji: Aby złożyć skuteczny pozew, potrzebujesz kilku kluczowych dokumentów z banku. Niezbędne będą: kopia umowy kredytowej wraz z aneksami, jeśli były zawierane; regulamin kredytowania lub ogólne warunki umowy; oraz co najważniejsze zaświadczenie o historii spłat kredytu, w którym bank wyszczególni daty i kwoty wpłaconych rat zarówno w PLN, jak i w CHF. Dodatkowo, warto poprosić o zaświadczenie o wysokości kapitału wypłaconego w PLN. Im więcej szczegółowych danych, tym lepiej dla Twojej sprawy.

  3. Wybór kancelarii prawnej: Wybór odpowiedniej kancelarii prawnej to klucz do sukcesu. Nie popełnij błędu, kierując się wyłącznie najniższą ceną. Zwróć uwagę na kilka kryteriów: doświadczenie w sprawach frankowych (to specyficzna dziedzina prawa), wysoki wskaźnik wygranych spraw (poproś o statystyki), transparentność kosztów (czy kancelaria jasno przedstawia opłaty sądowe i swoje wynagrodzenie, czy oferuje rozliczenie typu success fee, czyli prowizję od wygranej), opinie klientów (poszukaj recenzji w internecie) oraz sposób komunikacji (czy masz poczucie, że jesteś dobrze informowany i rozumiany).

Warto również mieć świadomość realiów procesu sądowego. Sprawy frankowe, choć coraz sprawniejsze, nadal mogą trwać. Realne liczby wskazują na okres od 2 do 4 lat, w zależności od obciążenia sądu i złożoności sprawy. Koszty to przede wszystkim opłaty sądowe (stała opłata od pozwu to 1000 zł) oraz wynagrodzenie kancelarii prawnej. Jak wspomniałem, wiele kancelarii oferuje rozliczenia typu success fee, co oznacza, że część wynagrodzenia jest płacona dopiero po wygranej sprawie, co jest korzystne dla kredytobiorcy i motywuje prawników do skutecznego działania.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

Udostępnij artykuł

Adrian Ziółkowski

Adrian Ziółkowski

Nazywam się Adrian Ziółkowski i od ponad pięciu lat zajmuję się analizą rynku finansowego oraz pisaniem na temat najnowszych trendów w tej dziedzinie. Moje doświadczenie jako analityk branżowy pozwala mi na głębokie zrozumienie mechanizmów rządzących finansami osobistymi, inwestycjami oraz zarządzaniem ryzykiem. Specjalizuję się w uproszczeniu złożonych danych, co umożliwia czytelnikom łatwiejsze przyswajanie informacji i podejmowanie świadomych decyzji. Jako doświadczony twórca treści, moim celem jest dostarczanie rzetelnych, aktualnych i obiektywnych informacji, które pomagają czytelnikom lepiej orientować się w świecie finansów. Wierzę, że transparentność i dokładność są kluczowe w budowaniu zaufania, dlatego zawsze staram się weryfikować źródła i przedstawiać fakty w sposób przystępny i zrozumiały.

Napisz komentarz